Dylematy
Mówić, czy nie mówić? – oto jest pytanie.
Czy dzielić się z innymi radosnymi wiadomościami dotyczącymi naszych marzeń? Czy może lepiej zostawić je dla siebie, żeby nie "zapeszyć". Od dawna utarło się, że ludzka zazdrość, zawiść, skąpstwo, potrafią zepsuć niejedno. Czy również mogą pokrzyżować nasze plany?
Czy mogą zmienić bieg zdarzeń, które układają się bardzo pomyślnie? Nie wiem. Ten wpis, to same pytania, na które nie znam jednoznacznej odpowiedzi. Mogę jedynie napisać, co ja robię.
Może się zdziwisz, jeśli znasz mnie już trochę. Ja uważam, komu co mówię. Znam siłę ludzkich myśli, ludzkiej zawiści. Wiem co potrafią i wolę nie mówić. Nie zbawi mnie rozpowiadania każdemu, kto się napatoczy. Do chwalenia się każdemu też jakoś nie mam skłonności.
A dawno temu, Ktoś bardzo mądry powiedział, by nie rzucać pereł przed świnie. Bez obrazy oczywiście, ale nie o świnie tu dosłownie chodzi, ani, by ludzi stawiać z nimi w jednym rzędzie.
Ale marzenia kojarzą mi się z perłami, z czymś cennym, delikatnym, niemal świętym. Stąd troska, by nie zostały zdeptane, zagrabione przez wiecznie narzekających na wszystko i pretensjonalnych osobników. Sami nie mają, więc czemu inni mogą. A nawet jeśli by chcieli, żeby inni też mieli, to mają takie pojęcie o marzeniach, że trzeba je od razu chwycić jak ptaka do klatki. Uwięzić, zamknąć dla siebie. Mam! To moje! W końcu, bo mi się też od życia to należy!
Przecież wszystko pragnie żyć w wolności. Nie tylko ludzie i zwierzęta. Dlatego, sami będąc gośćmi na tej planecie, traktujmy wszystko z szacunkiem, pozwalając by raczej przepływało przez nasze życie, niż by stawało się naszą własnością. Według mnie o to w życiu chodzi.
Pozwalam by energia obfitości, szczęścia, błogosławieństwa, swobodnie przepływała przez moje życie. Nie buduję tam. Poszerzam kanały, by rzeka mogła swobodnie płynąć i by każdy mógł przy niej odpocząć, poczuć harmonię ze światem, ze sobą. Odkryć życie na nowo z całym jego pięknem.
Dzielę się marzeniami, ale patrzę z kim i kiedy. Tak już mam.
A Ty?
Piotr – odkrywca

Ja również zauważyłam, że nie można dzielić się marzeniami z wszystkimi. W moim przypadku chodzi tu głównie o moich rodziców, zwłaszcza o ojca, który niweczy wszystkie plany, które uzna za złe. Ma taką siłę myśli, że wszystko, co powie (oczywiście złego) stanie się na pewno. Kiedy powie,że zepsuje mi się samochód, mam pewność, że bez sensu jest już do niego wsiadać. A co dopiero opowiadać mu o marzeniach…
Robię to, co robię, ale zauważyłam, że nie ze wszystkimi mogę się dzielic opowiadaniem o tym, czego tak właściwie pragne, o czym marzę i co już mi się udało spełnic. Niektórym moje "marzenia" wydają się naiwne. Nie biorą ich poważnie. Przytakują na chwilę – ok, fajnie, ale sugerują, bym wróciła na ziemię. Dlatego chyba tak ważne jest, by wiedziec co i komu…
Bardzo dobrze Piotrze.Ponieważ sama umiem myślami blokować wierzę ,że inni też potrafią.Ja nauczyłam się nad tym panować i tym kierować.Nie wszyscy jednak panują nad tym i na wszelki wypadek lepiej trzymać język za zębami.Można pochwalić się , gdy nastąpi spełnienie.Wiem też ,że są ludzie którym warto o marzeniach mówić bo potrafią pomóc w przyciąganiu.Wszystko to energia.. ona wszystko tworzy..ona też niszczy. Jeśli chodzi o słowa Jezusa "Nie rzucaj pereł pośród świnie" ..chyba czego innego dotyczyły..chyba o nauki chodziło, o przekazywanie wiedzy.
Też uważam że nie należy się z każdym dzielić naszymi marzeniami oraz tym, że jesteśmy w trakcie ich realizacji. Wydaje mi się że same myśli tych osób nie mogą mieć negatywnego wpływu na nasze wydarzenia natomiast ich sugestie oraz usilne obrazowanie nam ich postrzegania świata mogą zrodzić w nas wątpliwości, obawy i lęk. Oczywiście jeśli będziemy silni to nie wywołają w nas żadnych reakcji ale po co niepotrzebnie się narażać. Budujące byłoby natomiast rozmawianie z kimś kto cieszyłby się z osiągnięcia naszego celu i może chciałbym nam pomóc a najlepiej jakby podobnie zapatrywał się na kształtowanie rzeczywistości.
Marzenia są jak plany. Należy dzielić się nimi tylko z tymi, którzy mogą nam pomóc w ich realizacji.
Ewentualnie są pozytywnie nastawieni do życia przyjaciółmi lub rodzicami.
Jeśli nam się nie uda unikniemy złośliwych komentarzy typu a mówiłem że się nie uda.
Czytałem gdzieś że ludzie sukcesu podejmują 5% dobrych decyzji, reszta to aktywność nie przynosząca wyników…