Mam wybór
Wciągnęła mnie ostatnio lektura książki "Transerfing". Postanowiłem wprowadzać w życie to, o czym tam czytam.
Cała koncepcja opiera się na możliwości wyborów. Zakłada, że istnieje wiele linii życia w tym samym czasie i albo sami je wybieramy, albo zostajemy na nie wciągnięcie, czy też zepchnięci.
Dziś postanowiłem przetestować poznane informacje.
Wczesnym rankiem (czytaj. o 8:30
kiedy jeszcze spałem, za oknem dały się słyszeć, prócz śpiewu ptaków, coraz głośniejsze krzyki bawiących się dzieciaków. Zwykle wściekam się w myślach na takie zachowanie, choć mają prawo do zabawy. Cisza nocna już dawno się skończyła, ale jeśli się pracuje do 2 w nocy, to cisza się troszkę przedłuża, a przynajmniej chciałoby się, by była dłuższa.
Kiedy zbierały się we mnie myśli, pomstujące na zakłócających mój spokój dzieci, przypomniałem sobie, że przecież mogę wybrać inną rzeczywistość i ją przywołać do swojego życia. Niejako wskoczyć na równoległą linię życia, na której jest cisza i śpiew ptaków.
Zamyśliłem się przez chwilę, skupiłem na śpiewie ptaków i podjąłem wewnętrzny zamiar wybrania takiej właśnie rzeczywistości. Chyba na parę minut odpłynąłem w błogi sen, a gdy się obudziłem, za oknem panowała idealna cisza. Czasem tylko jakiś ptak, który zaspał na poranne śpiewy, dawał o sobie znak. No ale przecież chciałem, by na tej linii ptaki dawały o sobie znać.
Polecam książkę, która odkrywa przede mną wciąż nowe sposoby patrzenia na życie i układania go w taki sposób, jak ja tego chcę. Dziś zadziałało.
Przypadek? Zbieg okoliczności? A może mój świadomy wybór?
Piotr – odkrywca
Dostaję to, czego potrzebuję.
Choć właściwie o to nie zabiegam.
Jakby ktoś wiedział, że mi się przyda. Zbieg okoliczności?
Jak najbardziej. To pozytywny efekt nieświadomego przyciągania tego, co jest potrzebne do realizacji celu. Im bardziej się w coś angażuję, wkładając w to wiele pozytywnych emocji, tym więcej dostaję podobnych i pomocnych elementów całej układanki.
W najbliższym czasie czeka mnie sporo czytania, w ramach przygotowania do nowej formy działalności. Od dawna chciałem to robić, ale nie wiedziałem jak się za to zabrać. Codziennie piszę swoje cele, a mam ich na razie 17 i to, co w najbliższy czasie zacznę robić, jest jednym z nich.
By się jednak dobrze do tego przygotować, muszę (raczej bardzo chcę:) sporo przeczytać i się nauczyć. Czasu wiadomo nie wydłużę w sensie matematycznym, ale mogę nauczyć się robić szybciej coś, co pozwoli mi go zaoszczędzić, albo pomnożyć, jak kto woli.
Nie myślałem o tym, by się za to zabrać, bo już nieraz coś tam czytałem. Teraz jednak mam konkretny cel i pomoc jak najbardziej mi się przyda.
Co to konkretnie jest?
Dostałem dziś darmową książkę od Pawła Krzyworączki. Jaką? Sam zobacz, bo według jego sugestii, mogę ją rozdawać innym. Tak też robię i teraz, samemu zabierając się za lekturę. Nie prosiłem o nią, a dostałem i wiem, że bardzo mi się teraz przyda.
Pozdrawiam i życzę miłej i owocnej lektury (szybkiej i ze zrozumieniem:)
Piotr – odkrywca
p.s.
Ksiązkę znajdziesz na głównej stronie, wchodziąc przez ten link —> Tak Chcę Żyć!
Wyzwanie, angielski i anglistka w tle.
Coraz więcej tego, więc proszę się przygotować na częste pisanie:)
Dziś, choć właściwie patrząc na tarczę komputerowego zegara, wczoraj, popełniłem taki sobie wpis, zainspirowany moją słabością – brakiem systematyczności, który coraz bardziej mi doskwiera.
Najpierw wstawiłem go na takchcezyc.pl, ale potem pomyślałem, że może warto puścić go na szerokie wody. Wrzuciłem go więc do Oceanu eioba.pl
Rzuciłem w ten sposób wyzwanie o wiele większej grupie ludzi. Jakie? Przeczytaj a przekonasz się.
Postanowiłem od dziś zabrać się solidnie za mój angielski. Wciąż zawalam codzienne lekcje przy komputerze. Zawsze coś "ważniejszego" się znajdzie i nauka idzie w las. A ja tak nie chcę.
Moje postanowienie polega na codziennej nauce angielskiego przez 91 kolejnych dni. W ten sposób mam zamiar uczynić z tego nawyk na resztę życia. Gdy już opanuję ten język, z innymi nie powinno być problemu. Gdy będzie nawyk codziennych lekcji, materiały do nauki też się znajdą:)
Od jakiegoś czasu rozmawiam z przefajną osobą, która ma tyle zbiegów okoliczności w życiu i jest tak wypełniona zapałem, że mogłaby służyć innym za źródło motywacji. Przed chwilą mówię Jej, że rzuciłem wyzwanie i postanowiłem się zabrać na mojego "anglika", a Ona na to: haha
mogę Cie "testować" w koncu pani nauczyciel jestem.
Ja na to: Z angielskiego????
A Ona: Tak.
Nie mówcie mi, że to przypadek. Ja ich mam coraz więcej i w to nie uwierzę. To naprawdę się dzieje. Jak się zacznie, to końca nie widać. I wcale nie chcę, by sę skończyło:))
Piotr – odkrywca
