2. Strona
nogami ze względu na nierówność terenu, mógłbym przegapić wiele widoków. Nie miałbym też co jeść, pod czym spać i w co się ubrać, gdyby nagle spadł deszcz. Bagaż w czasie takiej wyprawy jest potrzebny i ważny, a jego zawartość na pewno jest bardziej przydatna i cenniejsza niż ta, która wypełnia plecak mojego życia. Mimo to mój życiowy bagaż to coś, za co jestem odpowiedzialny i nie mogę, nie chcę na nikogo zrzucać winy, za żadną ze swoich decyzji. Bo czemu miałbym to robić?
Czy bowiem to, co dziś rzuciło mnie na kolana, jest takie całkiem złe?
Nie. To moje „skarby”, „lekcje życia”, fundamenty mojej obecnej, życiowej mądrości. To konsekwencje moich decyzji i skutki moich wyborów. I choć idzie się z nimi wolniej, bagaż jest mój i nikt go za mnie nie weźmie.
Nikt też na szczęście nie powiedział, że muszę go nieść przez cały czas. Można na chwilę zdjąć plecak i …. właśnie, i co? Czy to w ogóle możliwe? Przecież nie zniknie, nie zmaleje…, nie skurczy się, leżąc w kącie życiowej kawalerki.
To prawda, ale pozwoli mi znów przywołać uśmiech na twarzy, spojrzeć w słońce i napełnić nim każdą komórkę swojego ciała.
Jeśli też chodzisz z takim plecakiem, po brzegi wypełnionym problemami i wspomnieniami, do których na pewno nie chcesz wracać, to wiedz, że możesz go w tej chwili zdjąć. Nikt Ci go nie zabierze. Uwierz mi. Każdy ma swój i to wystarczy, by Twojego nikt nie ukradł. Jeśli już, to raczej chętnie Ci ktoś coś dorzuci, ale tylko wtedy, gdy się na to zgodzisz.
Zdejmij więc na chwilę swój bagaż. Niech na razie leży w kącie. Nie pomoże Ci skupianie się nieustannie na problemach. Wręcz przeciwnie. Podcinasz sobie skrzydła i dociskasz do ziemi, w przekonaniu, że przecież nie możesz nie widzieć tego wszystkiego. Musisz z czegoś żyć, za coś zapłacić rachunki, wyżywić rodzinę. Wiesz, że tak jest!
Ale pytam: czy skupiając się na tych wszystkich kłopotach, brakach, skutkach nietrafionych decyzji i wyborów, pomnażasz swoje dobra? Stajesz się bogatszy, mądrzejszy, bardziej twórczy i pomysłowy?
Otóż nie, podobnie jak ja nie stawałem się, idąc takim właśnie szlakiem, niekoniecznie dobrych wyborów i lęków, którymi kierowałem się przez cały czas. Nic nie wymyślisz, może poza tym jedynie, że najlepiej byłoby skończyć to życie. Ale tego za bardzo się boisz. Jeszcze bardziej, niż tych problemów, wylewających się z plecaka. Z jednej strony obawiasz się zatrzymać bieg swego życia, a z drugiej nie masz w sobie dość siły, by stanowczo i niejako w akcie desperacji, powiedzieć DOŚĆ, odstawić na chwilę ciężki plecak i zainwestować trochę w ciszę. Tak, w ciszę, aby zobaczyć jakieś rozwiązanie. Mętna woda Twojego życia musi się oczyścić. Cisza zaś i chwilowe „nic nie robienie” zadziała jak filtr. Podobnie bowiem jak brudna woda potrzebuje dłuższej chwili bezruchu, by pozwolić opaść na dno wszystkim zanieczyszczeniom, które ją wypełniają.
Nie żałuj sobie tego czasu. Może za pierwszym razem będzie trudno, myśli szaleć będą jak przedmioty w wirującej trąbie powietrznej, ale wytrzymaj to. Opłaci się.
Kiedy powiedziałeś „dość” swojej obecnej sytuacji, dałeś życiu znak, że w tym momencie przestajesz uciekać przed odpowiedzialnością i chcesz w 100% odpowiadać za każdą cząstkę siebie, za całą swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. To nie jest łatwy sposób, ale jedyny, by zacząć budować coś nowego, zdrowszego i trwalszego, sprzątając jednocześnie to, co się zabałaganiło.
Kiedy poświęcisz trochę czasu na zanurzenie się w ciszy, zaczną pojawiać się małe pomysły, próby rozwiązań zawiłych sytuacji. Sprawdzaj je. Pytaj, szukaj i czytaj. Rozmawiaj z ludźmi przy każdej okazji. Nigdy bowiem nie wiesz kto, jaką ma wiedzę, i w czym może Ci pomóc. Nie wiesz jeszcze, że ktoś, kogo jutro spotkasz, szuka takiej osoby jak Ty, bo akurat ktoś inny zostawił go z niewykonanym zleceniem. Nigdy nie wiesz, czy rozmawiając o tym, że szukasz sposobu na realizację pomysłu, nie trafisz na osobę, która też o tym myślała. Nie wiesz, bo nie jesteś wszechwiedzący.
Czasem mam wrażenie, że wielu „maruderów” i tych, co wiecznie narzekają, nic nie robiąc, wie z góry, że i tak nic nie da się zrobić. Po co więc próbować i szukać? Sytuacja jest przecież jasna i oczywista – niemożliwe jest znalezienie wyjścia z tej trudnej sytuacji. No i nie znajdują, bo nawet nie próbują nic w tym kierunku zrobić. –> następna strona