To już 30 dni !
Dokładnie 30 maja podjąłem wyzwanie, dotyczące przekształcenia czynności w nawyk. Według naukowców, potrzebne jest 91 dni, więc jestem w 1/3 drogi i to, że dotrwałem do tej chwili, uznaję za swój sukces.
Postanowiłem codziennie, przez co najmniej 15 minut, uczyć się j. angielskiego, by stało się to moim nawykiem, bo w planach mam zdobycie umięjętności posługiwania się jeszcze kilkoma innymi językami, m.in. hiszpańskim, niemieckim i rosyjskim.
W ostatnich dniach wkręciłem się dość mocno w naukę i myślę, że powoli słomiany zapał znika z mojego życia, gdy chodzi o naukę języków obcych. Wyobraźnia wciąż podsuwa mi pomysły i obrazy, w których biegle mówię w tych językach w różnych sytuacjach, miejscach. Możliwość czytania książek, to dodatkowa dawka motywacji.
Właśnie. Motywacja jest tu bardzo ważna. Wyzwanie swoją drogą, ale bez motywacji i celu, byłoby dużo trudniej. Dzięki temu, że wiem, dlaczego się uczę, po co mi to, bardzo konkretnie, mam siłę i zapał do codziennej nauki. Słuchawki coraz częściej goszczą na mojej głowie, a w uszach pobrzmiewają głosy lektorów, mówiących w języku, którym ja już wkrótce będę się również biegle wypowiadał.
Piotr – odkrywca
Wyzwanie, angielski i anglistka w tle.
Coraz więcej tego, więc proszę się przygotować na częste pisanie:)
Dziś, choć właściwie patrząc na tarczę komputerowego zegara, wczoraj, popełniłem taki sobie wpis, zainspirowany moją słabością – brakiem systematyczności, który coraz bardziej mi doskwiera.
Najpierw wstawiłem go na takchcezyc.pl, ale potem pomyślałem, że może warto puścić go na szerokie wody. Wrzuciłem go więc do Oceanu eioba.pl
Rzuciłem w ten sposób wyzwanie o wiele większej grupie ludzi. Jakie? Przeczytaj a przekonasz się.
Postanowiłem od dziś zabrać się solidnie za mój angielski. Wciąż zawalam codzienne lekcje przy komputerze. Zawsze coś "ważniejszego" się znajdzie i nauka idzie w las. A ja tak nie chcę.
Moje postanowienie polega na codziennej nauce angielskiego przez 91 kolejnych dni. W ten sposób mam zamiar uczynić z tego nawyk na resztę życia. Gdy już opanuję ten język, z innymi nie powinno być problemu. Gdy będzie nawyk codziennych lekcji, materiały do nauki też się znajdą:)
Od jakiegoś czasu rozmawiam z przefajną osobą, która ma tyle zbiegów okoliczności w życiu i jest tak wypełniona zapałem, że mogłaby służyć innym za źródło motywacji. Przed chwilą mówię Jej, że rzuciłem wyzwanie i postanowiłem się zabrać na mojego "anglika", a Ona na to: haha
mogę Cie "testować" w koncu pani nauczyciel jestem.
Ja na to: Z angielskiego????
A Ona: Tak.
Nie mówcie mi, że to przypadek. Ja ich mam coraz więcej i w to nie uwierzę. To naprawdę się dzieje. Jak się zacznie, to końca nie widać. I wcale nie chcę, by sę skończyło:))
Piotr – odkrywca
